MÓJ DRUGI BLOG

wtorek, 21 sierpnia 2012

Epilog ♥

- Mamusiu a cio się śtało dalej ? - zapytała mała dziewczynka swojej matki.
- A potem razem pojecali po swoje rzeczy, spakowali się i wrócili do ślicznego domku na obrzeżach Londynu kochanie. - odpowiedziała kobieta i uśmiechnęła się do dziewczynki.
- I potem źili długo i ścięśliwie ? jak w bajkach ? - zapytała dziewczynka
- I potem żyli długo i szczęśliwie. Mieli śliczną córeczkę, wspaniałego synka i cudownych przyjaciół.- dodał mężczyzna siadając na kanapie obok żony i córki.
- A co z zespołem? - zapytał 10-letni chłopiec z burzą loków na głowie.
- Zespół przeszedł do historii, bo jego członkowie założyli rodziny i to im poświęcali swój wolny czas. - powiedziała kobieta.
- Mamo, ja muszę iść, umówiłem się z Chrisem i Lizzy do kina. - powiedział chłopiec.
- Dobrze, powiedz wujkowi Liamowi, że obiad u nas nadal aktualny. - powiedziała kobieta, a chłopiec zniknął za drzwiami.
- A ja mogę iść do Megg ? - zapytała pięciolatka.
- A co na to jej mama ? - zapytał mężczyzna
- Zgodzi się. - powiedziała mała
- To leć. My będziemy patrzeć przez okno. Grzecznie mi tam u sąsiadów. -pogroził jej palcem ojciec uśmiechając się.
- Papa ! - krzyknęła jeszcze szatynka i wyszła.
- No i widzisz kochanie jak ten czas leci. - powiedział szatyn
- Oj widzę Harry. Pamiętam jak byłam tu pierwszy raz. A teraz mija 11 lat od czasu. gdy tu mieszkamy.  - odpowiedziała kobieta patrząc przez okno, jak mała Darcy wchodzi do domu sąsiadów.
- Tak... To było dawno... Człowiek był młody i głupi... - powiedział Hazza i zaśmiał siępod nosem. - Wtedy wytatuowałem sobie wieszak. - dodał na co oboje się zaśmiali.
- A ja pamiętam, jak przed przyjazdem do was obiecałam sobie, że się nie zakocham w idiocie ... - powiedziała cicho na co mąż zmierzył ją wzrokiem.
- Czy ty mnie obrażasz kochanie ? - zapytał.
- Gdzież bym śmiała kocie. - odpowiedziała i udała się do kuchni.
- Oj moja droga, dziś w kuchni rządzi szef. - powiedział dumnie zielonooki wchodząc za żoną.
- Ależ proszę. - odpowiedziała siadając przy stole.
- O czym myślisz ? - zapytał po 10 minutach mężczyzna
- o tym, że ta nasza historia nadawałaby się na telenowelę.Albo jakąś bajkę, - powiedziała szatynka uśmiechając się.
- Czemu ? - zapytał
- Bo to wszystko jest takie dziwne, zobacz, ty byłeś wielką gwiazdą, a ja zwykłą nastolatką, potem wielka miłość, zdrada i Happy End. - powiedziała
- Bo wiesz, Prawdziwa miłość trwa wiecznie, tylko trzeba ją znaleźć, Jak kogoś kochasz, to wybaczysz mu zdradę, a Happy end ? Dla nas inne zakończenie nie istnieje. - powiedział i pocałował kobietę w czoło.

__________________
KONIEC <3
Chciałam wam podziękować za to, że czytałyście te moje wypociny <3
I love You <3
Nie będę się rozpisywać, bo mam nadzieję, że będziecie czytać new blog i tam pozanudzam wam trochę ;)
Tak mnie wciągnęło pisanie bloga, że szok ! Gdyby pół roku temu, ktoś powiedział mi, że będę pisać i to przez tak długi zas to bym go wyśmiała. Przywiązałam się do was ! <3
Kocham ! ! ! 
No to Emily i Hazzie mówimy słodkie " I żyjcie długo i szczęśliwie" A my spadamy do świata Pauli i 1D :D

Jeszcze raz wam to powtórzę ! 
KOCHAM WAS ! <3 ;***

A teraz One Direction powie wam grzecznie " Bye" 





Rozdział 30 ♥ " Happy End " ♥

Miesiąc później
Szatynka obudziła się w świetnym humorze, przez ostatni czas dużo się zmieniło, Liam i Daniell wyprowadzili się do nowego domu, Lou i Els też. Ostatnie dni pozostała szóstka spędza wspólnie, na zakupach, w kinie na imprezach, bawią się i cieszą życiem. Dziewczyna nie wie co planuje jej chłopak, przez ostatni tydzień często wychodzi, jest zamyślony i zdenerwowany. Emily zaczęła się niepokoić o swojego chłopaka. Dziś obudziła się w łóżku sama, " Znowu! " pomyślała i ruszyła do łazienki.

W tym samym czasie na obrzeżach miasta:.
- To już wszystko panie Styles ! - powiedział ogrodnik wychodząc.
- dziękuję. - odpowiedział szatyn i rozejrzał się wokół. Basen, w rogu altanka a w środku śliczny drewniany stolik, po prawej stronie ogrodu piękna rabatka różnych kwiatów, która zachwycała swoim pięknem. Przed domem płotek, a tuż przed nim różne krzewy. " Emily się spodoba" pomyślał chłopak i wszedł do środka zobaczyć jak idą prace wykończeniowe. Otworzył duże brązowe drzwi i wszedł do jasnego holu, skręcił w lewo do salonu i ujrzał nowocześnie urządzony, przestronny i jasny pokój. Następnym jego celem była kuchnia, również jasna, duża, przestronna z dużą ilością nowoczesnych sprzętów, na środku wyspa, dobrze wiedział, że jego dziewczyna uwielbia takie wystroje, dla niej zrobiłby wszystko. poszedł dalej, jadalnia, a w niej duży dębowy stół wykonywany specjalnie dla niego w Irlandii, następnym pomieszczeniem była łazienka, duża łazienka... Znajdowała się tam duża wanna, toaleta, umywalka, prysznic i ogromne lustro, błękitne płytki na ścianach były idealnym pomysłem. Wyszedł z łazienki i wspiął siępo schodach na piętro, tam była sypialnia, pokój gościnny , łazienka i jeden pusty pokój, Wszedł do sypialni, nic więcej go nie interesowało. Tam nadal pracowali ludzie.
- Podoba się panie Styles ? - zapytał jeden z pracowników
- Jest świetnie. - odpowiedział kędzierzawy z uśmiechem.
- No i jak ty to wieszasz !? To jest krzywo ! - krzyknął drugi pracownik do jakiegoś chłopak
- Prosto ! Ty masz zeza i źle widzisz ! - odpowiedział mu
- młody nie pyskuj ! - odpowiedział tamten
- Oj zabrakło argumentów  ? Przykre. - odparł chłopak z sarkazmem, szatyn zaśmiał się pod nosem i wyszedł z domu. Usiadł na ławeczce na tarasie i przyglądał się widokowi, był na obrzeżach, tuż za posiadłością rozciągał się piękny widok, łąka, dalej staw. Piękne miejsce, długo szukał takiego.

Perspektywa Emily:
Zeszłam do kuchni a tam spotkałam mojego braciszka.
- hej młoda. - przywitał mnie z uśmiechem
- Nialler ! Słoneczko ty moje kochane. - powiedziałam przesłodzonym głosem
- Znowu go nie ma ? - zapytał blondyn
-  Znowu...  - powiedziałam smutnym głosem
-  Hej wam  ! - zawołała wesoło Amy pojawiając się w kuchni.
- Hej. - powiedzieliśmy równo
- Widział ktoś lokersa ? - zapytał  Zayn wchodząc do pomieszczenia.
- Nie. - odpowiedziałam krótko.
- Wróciłem ! - krzyknął Harry z  holu
- Aha. - odpowiedziałam bez emocji.
- Hazza, musimy pogadać. - powiedział poważnie Malik i poszli na górę.

Perspektywa Harry'ego:
Malik chce ze mną gadać? Zaczynam siębać. Weszliśmy do jego pokoju.
- No to o czym chciałeś gadać ? - zapytałem
- O tym co ty odpierdalasz ?! Wychodzisz bez słowa, nie odbierasz, człowieku, tu nie chodzi o mnie, Nialla czy dziewczyny, ale o Emily ! Ona się martwi ! - powiedział groźnie patrząc na mnie.
- Nic nie rozumiesz Zayn, mam dla niej niespodziankę... Szukałem takiego długo, a teraz już jest gotowe. Jak wszystko pójdzie dobrze, to zwolni wam się jeszcze jeden pokój. - powiedziałem, a Zayn patrzył na mnie dziwnie, chyba przetwarzał w głowie moje słowa.
- Kupiłeś chatę ? - zapytał po chwili.
- tak ! kupiłem dom ! - powiedziałem i z kieszeni wyciągnąłem małe czerwone pudełko. Pokazałem mu zawartość. 
- Spodoba jej się ? - zapytałem
- Spodoba. - odpowiedział mulat i wyszliśmy z pokoju.

Perspektywa Emily:
chłopaki weszli do kuchni z wielkimi uśmiechami. 
- Emily, możemy pogadać ? - zapytał Loczek.
-Jasne. - odpowiedziałam i wyszliśmy. Usiedliśmy w salonie.
- Chciałem cię przeprosić. - powiedział szatyn patrząc mi w oczy.
- Za co Hazz ? - zapytałam
-Za to, że znikałem na kilka godzin, za to, że nie odbierałem telefonu, za to, że byłem taki dziwny. - powiedział 
- Wybaczam. - odpowiedziałam z uśmiechem, a on pocałował mnie czule. 
- Kocham cię. - powiedział opierając swoje czoło o moje
- Ja ciebie też Loczuś. - odpowiedziałam
- Kochanie, zabieram cię dziś na romantyczną kolację. - powiedział Lokers
- No dobra. - powiedziałam z uśmiechem. 


*********** Kilka godzin później **********
Szatynka ubrana w turkusową sukienkę zeszła ze schodów, gdzie czekał na nią Harry. 
- Ślicznie wyglądasz. - szepnął jej na ucho chłopak, na co ona lekko się uśmiechnęła. Wsiedli o samochodu i rozmawiając przemierzali ulice Londynu, gdy byli już na obrzeżach chłopak zatrzymał samochód przed ślicznym domem. 
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział otwierając dziewczynie drzwi.
- Ale gdzie my jesteśmy ? - zapytała zdziwiona Emily
- Przed naszym nowym domem skarbie. - powiedział chłopak całując ją w czoło. 
- Domem !? - zapytała zszokowana dziewczyna. Harry uśmiechnął się szeroko, cieszył się, że podoba jej się. Oprowadził ją po domu a następnie zabrał do ogrodu. Udali się w kierunku altanki, która była ślicznie ozdobiona różami. Na stoliku stały pyszne potrawy. Wszystko było idealnie. Jedli rozmawiając, w pewnym momencie chłopak zaczał się denerwować. 
- Co jest kocie ? - zapytała Emily patrząc w zielone oczy swojego chłopaka
- Nie nic... Albo dobra, teraz albo nigdy. - powiedział chłopak i uklęknął na jednym kolanie przed szatynką, wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko i zaczął mówić.
- Emily, kocham cię i powtarzam ci to co chwilę, ale robię to tylko dla tego, że nie mogę uwierzyć, że jesteś moja, jesteś całym moim światem, moją prywatną odmianą heroiny. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Emily Melody Horan, zostaniesz moją żoną ? - zapytał Harry patrząc w oczy dziewczynie i otwierając pudełeczko. Emily, ze wzruszenia uroniła kilka łez. patrzyła na chłopaka, który nie odrywał od niej wzroku.
- Tak Harry. - wyszeptała cicho. 

_________________
I ostatni rozdział <3
Jeszcze dziś postaram się dodać Epilog ! <3
Kocham Was <3
I czytajcie new blog :
http://szczesliwa-tylkoztoba.blogspot.com/


Pozdrawiem i całuję Paula <3
Mwahh <3

niedziela, 19 sierpnia 2012

Ważne ! Znaczy, jak chcecie to przeczytajcie, a jak nie chcecie to też przeczytajcie xD

Moje kochane czytelniczki ! ;**
Historię Emily i Harry'ego mogłabym pisać i pisać, bo wątków nowych mogę dużo dodać, ale wydaje mi się, że to już robi się nudne, więc dodam jeszcze 30 rozdział i Epilog. 
Zaczęłam nowego bloga ! ;)
Zapraszam :
http://szczesliwa-tylkoztoba.blogspot.com/

Pozdrawiam i całuję 
Paula
Mwahh <3

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 29 ♥ " I Love You Very Much " ♥

Perspektywa Emily:
Obudziłam się w środku nocy, śnił mi się ten dzień. Zaczęłam się nerwowo rozglądać po pokoju. Po godzinie zasnęłam, znowu to samo, tylko, że teraz gdy się obudziłam było około 10.
- Hejka Dans ! - powiedziałam gdy już ogarnięta przekroczyłam próg kuchni.
- Hej. Jak tam ? - zapytała próbując ogarnąć bliźniaków. 
- Dobrze. Pomogę ci. - powiedziałam i wzięłam na ręce Lizzy.
- Dzięki. - powiedziała uśmiechając się
- Nie ma za co. Ciocia Emily zawsze chętnie zajmie się Lizzy i Chrisem. - powiedziałam.- Będę was rozpieszczać. - szepnęłam 
- Słyszę  to ! - zaśmiała się Dan
- O której będą chłopcy ? - zapytałam a drzwi domu się otworzyły i usłyszałyśmy krzyk Louisa.
- ONE DIRECTION MELDUJE SIĘ W DOMU ! 
- Chłopaki w kuchni. - powiedziała Dan, a gdy drzwi się otworzyły zobaczyłam w nich jego, mojego Loczka, przywitał się z Dan krótkim "Hej" był smutny, po chwili jego wzrok został skierowany na mnie, momentalnie znieruchomiał. Oczy mu prawie z orbit wyskoczyły, a po chwili ruszył w moim kierunku.
- Skarbie ! - powiedział przytulając mnie mocno.
- Kocham cię. - wyszeptałam ze łzami w oczach. 
- Ja Ciebie też. - odpowiedział, wtedy, do kuchni weszli chłopcy, widząc nas przytulonych dołączyli do uścisku. 
- Kocham Was Wszystkich. - powiedziałam
- My Ciebie też Emi.- odpowiedział Lou
- Porywam moją śliczną dziewczynę do naszego zacnego rooma. - powiedział loczek i łapiąc mnie na ręce udał się w stronę schodów.
- tylko cicho tam ! tu są małe dzieci ! - krzyknął za nami Louis, gdy tylko przekroczyliśmy próg pokoju Hazza wpił się zachłannie w moje usta, przekręcił klucz w zamku i nie przerywając pocałunku doszedł do łóżka, na którym mnie położył, patrzył na mnie z taką czułością, położył się obok podnosząc na łokciu, zrobiłam to samo, po chwili nasze usta znowu złączyły się w pocałunku. Harry zaczął podnosić do góry moją koszulkę i wtedy wspomnienia wróciły. noc, faceci.... Oderwałam się od chłopaka ze łzami w oczach.
- Słońce co jest ? - zapytał Loczek z troską.
- No bo, to wszystko wraca. - powiedziałam a Styles przytulił mnie mocno. Tak jakby chciał powiedzieć przez to " Jestem przy tobie, nie bój się " 
- Dziękuję. - wyszeptałam
- Za co ? - zapytał zdziwiony 
- Za to że jesteś. - powiedziałam, a on pocałował mnie czule. 
- Jak było w USA ? - zapytałam gdy leżeliśmy wygodnie wtuleni w siebie. 
- Szczerze to beznadziejnie. 
- czemu ?
- No bo zobacz, najważniejsza dla mnie osoba leżała w śpiączce, a ja musiałem skakać jak jakiś idiota po scenie. - powiedział
- Mówiłam ci już, że cię kocham ? 
-Tak, ale lubię tego słuchać. -zaśmiał się
- Idę po marchewki. Chcesz też ? - zaśmiałam sie wstając
- Ej nie uciekaj ! - powiedział, a ja zniknęłam za drzwiami. W kuchni byli wszyscy. 
- A ty nie tam z Hazzą ? - zapytał Lou zabawnie poruszając brwiami
- Nie. Louisku wiesz że cię kocham ? - zapytałam robiąc oczy kota ze shreka
- Ehh.. Weź sobie. - powiedział uśmiechając się.
- To papa. znikam do mojego księcia z bajki. - zaśmiałam się
- księcia z bajki ? - zapytał zdziwiony Niall
- No tak, księcia z bajki, tylko że mu rumaka zajebali. - zaśmiałam się i poszłam na górę, zastałam loczka z laptopem na kolanach. nie myśląc zbyt wiele wskoczyłam na łóżko.
- Wróciłam ! - zawołałam wesoło.
- Cieszę się strasznie. - odpowiedział
- Wiesz co. Ustaliliśmy, że jesteś księciem z bajki, tylko rumaka ci zajebali. - powiedziałam zajadając marchewkę. 
- heheh. kupię sobie drugiego. - zaśmiał się Harry.
- Co robisz ? - zapytałam
- Twittama. - odpowiedział z uśmiecham.
- to ja zrobiłam z siebie idiotkę na oczach tylu ludzi ? - zapytałam z groźną miną.
- Oj tam... Chodź, razem będziemy odpowiadać - powiedział, a ja usiadłam obok.
- Ile ze sobą jesteśmy? Hmmm.. - zaczęłam Emily. 
- Rok, dwa miesiące i 14 dni. - powiedział uśmiechając się. 
- jej, ale ja już stara jestem. - powiedziałam z udawanym przejęciem
- Ej, ja jestem starszy. - powiedział loczuś.
- też cię kocham. - powiedziałam i zaczęłam czytać dalej.
- czy planujemy przyszłość? To zależy w jakim sensie. - powiedział mój chłopak.
- Im chyba chodzi o ślub i gromadkę dzieci. - powiedziałam wesoło, Hazza zrobił się czerwony.
- będziemy mieli ładny dom z ogródkiem i śliczne małe Hazziątka. - powiedziałam do komputera
- Jak to jest być dziewczyną Harry'ego ? - przeczytał  Lokers - No opowiedz nam kochanie. - dodał
- No więc, to jest takie dziwne, bo z jednej strony to cudowne uczucie mieć przy sobie takiego Harolda, ale trzeba liczyć się z tym, że nie wszyscy będą cię lubić, bo jednak hejty się zdarzają, a nie jest miło czytać to wszystko, ale powiem wam, że warto czasem zaryzykować, bo można zyskać wiele. - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Mam propozycję nie do odrzucenia. - powiedział Hazza - robimy naleśniki, bo głodny jestem. - powiedział 
- Ale wiesz, że jest nas dwunastu, ale bliźniaki się nie liczą więc 10 ? - zapytałam 
- Oj... to Nialla i Alex wyśle się do Nado's i będzie ok. - powiedział i pożegnał się na TT,
- Chodź ! - powiedział i zbiegliśmy po schodach. 
- Niall zabierz Alex do Nado's. - powiedział Loczek gdy tylko stanęliśmy w salonie.
- Po co ? - zapytał
- Bo Alex jest głodna. - powiedziałam
- No dobra. Idziemy ? - zapytał blondyn i razem z Alex wyszli. 
- Robimy naleśniki ! - wykrzyknęłam i pobiegliśmy z Hazzą do kuchni, po godzinie naleśniki były gotowe, a my cali w mące wyszliśmy do salonu.
- Oj dzieci... Was wpuścić do kuchni. - zaśmiał się Daddy
- Ale to ona zaczęła ! - powiedział Harry
- Wielkie dzięki. Tak to ja, ale on chciał zabrać marchewki. - powiedziałam
- Idźcie się umyć i przebrać, powiedział Li a Loczek z cwanym uśmiecham złapał mnie w pasie i przerzucając sobie przez ramie pobiegł na górę. Zaniósł mnie do naszej łazienki i wszedł pod prysznic, po chwili poczułam na moim ciele strumienie wody.
- Debilu postaw mnie ! - krzyczałam.
- najpierw książe z bajki a teraz debil. Eh... co ja z tobą mam. No ale dobra. - postawił mnie ale tak, że byłam oparta o ścianę, a on stał tuż przede mną, po chwili pocałował mnie czule i namiętnie. Widząc jego mokre loczki i wodę skapującą po twarzy przygryzłam dolną wargę, wyglądał strasznie seksownie. Loczek zaczął zdejmować ze mnie koszulkę, nie opierałam się. Sama zabrałam się za jego koszulkę. chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi, dekolcie. Gdy zostaliśmy już w samej bieliźnie przenieśliśmy się na łóżko, nie przerywając pocałunku Harry zdjął ze mnie stanik a po chwili oboje byliśmy już nago. Wszedł we mnie delikatnie, zaczął poruszać się powoli, jęki tłumiłam poduszką, gdy już doszedł opadł obok mnie na łóżko, przytulił i pocałował. 
- Jeżeli tak zawsze ma kończyć się robienie naleśników, to będę je robił bardzo często - zaśmiał się.
- Ej zakochańce idziecie ?! - krzyknął Liam z dołu, my z wielkimi uśmiechami ubraliśmy się i zeszliśmy. 
- No nareszcie. - powiedział Zayn, zignorowałam go i usiadłam obok Amy. 
- Co się tak szczerzysz ? - zapytała szturchając mnie w bok.
- A co ty taka ciekawa? - zapytałam
- Wiedziałam ! - powiedziała i zaczęła jeść naleśnika, zaśmiałam się cicho i zrobiłam to co wszyscy. 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 28 ♥ " I Missed You " ♥

Kilka dni później z perspektywy Harry'ego:
Siedziałem przy łóżku Ems, ale to już normalne, praktycznie mieszkam w szpitalu. Siedziałem w jej sali i patrzyłem na jej śliczną twarz, po chwili przyszedł lekarz. 
- Panie Styles... Pan nadal tutaj. Emily raczej szybko się nie obudzi. - powiedział do mnie.
- Nie ! Ona się zaraz obudzi ! Ja to wiem ! - powiedziałem do lekarza. 
- Niech pan idzie odpocząć. - powiedział. Jeszcze przez chwilę się broniłem, ale potem uległem, nie spałem od trzech dni. Powoli ruszyłem w stronę domu. 
- Harry ! Harry ! Co z Emily ? - zapytała jakaś dziewczyna podchodząc do mnie.
- Bez zmian. - odpowiedziałem.
- Wiesz co ? Miałam poprosić o zdjęcie, ale wyglądasz jak trup. - powiedziała i odeszła, no fajnie...
- Harry? - zapytała moja mama gdy przekroczyłem próg naszego domu. Ale MAMA !!?? Jak ona tu ?
- Mama ? - zapytałem patrząc na rodzicielkę smutnym wzrokiem
- Synku, jak ty wyglądasz. - powiedziała przyglądając mi się uważnie.
- Co t tu robisz ? - zapytałem
- No wiesz, to, że ja się o tym, że moja przyszła synowa jest w szpitalu z gazet, jest chyba dobrym powodem. - powiedziała.
- Przepraszam mamo, ale nie miałem kiedy zadzwonić. - odpowiedziałem.
- Idź odpocznij. - powiedziała a ja poszedłem na górę. Położyłem się w łóżku i zasnąłem po chwili. Obudził mnie Paul. 
- Harry, wiem, że mnie znienawidzisz, ale nie mamy wyjścia. Lecicie na dwa tygodnie do USA. - powiedział nasz menager, a ja osłupiałem.
- No chyba cię pojebało ! - wrzasnął Niall i wybiegł z domu. 
- Nie jadę.- powiedziałem stanowczo
- Musisz. - odpowiedział mi mężczyzna, miałem ochotę się rozpłakać. 
- Co my tam będziemy robić ? - zapytałem
- Koncerty młody. - odpowiedział.
- Nie dam rady. Nie zostawię Emi i nie pojadę skakać po scenie jak idiota. - powiedziałem i wybiegłem z domu, nogi poniosły mnie do szpitala, na sali Ems siedział Niall, płakał.
- Nie chcę jechać. - powiedział.
- Ja też Niall, ja też. - powiedziałem siadając obok. Wróciliśmy do domu, wziąłem kartkę papieru i zacząłem pisać list, gdyby Ems się obudziła jak nas nie będzie, to będzie wiedziała dlaczego.

Czternaście dni później perspektywa Emily:
powoli otworzyłam oczy i oślepiło mnie światło, zamrugałam kilka razy i było OK. Rozejrzałam się, wszystko białe, jakieś kable poprzyczepiane do mnie, o co chodzi ?! Zaczęłam sobie przypominać wszystko, ciemna uliczka, kilku facetów, potem... po chwili do sali wszedł lekarz, zbadał mnie i sobie poszedł. Zobaczyłam na stoliku kopertę, otworzyłam i zobaczyłam list, ten charakter pisma poznam wszędzie, Loczuś.
Kochana Emily
Jeżeli czytasz ten list, to znaczy, że mnie nie ma w Londynie, a ty się obudziłaś. Chciałbym być teraz obok ciebie, przytulić powiedzieć, że tęskniłem, ale nie mogę, jestem w USA i muszę skakać jak debil po scenie, podczas gdy ty leżysz w szpitalu. Byłem u ciebie każdego dnia, każdego dnia siedziałem obok i czekałem aż otworzysz te swoje śliczne oczka, aż powiesz, że mnie kochasz. Bo wiesz, brakowało mi ciebie, twojego uśmiechu, głosu. Pewnie uznasz mnie za mięczaka, ale gdy tylko przychodziłem i widziałem jak leżysz taka blada, nieprzytomna, to płakałem, za każdym razem płakałem, wiem, że to wszystko moja wina, gdybym tylko poszedł z Tobą, po tego psa... Nie wiem co bym zrobił, gdybym cię stracił. Moje życie bez Ciebie nie miałoby sensu, ty jesteś moim światem, Gdybyś odeszła, odeszłaby też cząstka mnie. No ale żyjesz i to się liczy. Już nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić, a ci kolesie zapłacą za to co ci zrobili, obiecuję ci to. Wrócę 30 września. Odezwij sę jak się obudzisz. 
Na zawsze Twój
 Harry <3
Po przeczytaniu tego łzy same zaczęły spływać po moich policzkach, wzięłam telefon i sprawdziłam jaki jest dziś dzień, był 29 września, jutro wraca mój loczek. .Po chwili wszedł lekarz i powiedział, że mogę wyjść bo mój stan jest dobry założyłam ciuchy i wyszłam. Podeszłam do drzwi domu i cicho zapukałam po chwili pokazała mi się Daniell z Lizzy na rękach jak mnie zobaczyła była w takim szoku, że nie mogła się ruszyć. 
- Dan ! - powiedziałam i przytuliłam dziewczynę.
- Emily ale jak ty tu ? - zapytała zszokowana
- No tak pieszo tak lewa, prawa, lewa, prawa. -zaśmiałam się.
- Tęskniłam. - powiedziała
- Ja też. Za wami wszystkimi. - powiedziałam i wzięłam Lizzy na ręce. Mała zaczęła wesoło machać nóżkami.
- Wiesz co Lizz, ciocia zrobi sobie herbatkę, a ty ,idź ,do ,braciszka, -powiedziałam i, posadziłam dziewczynkę na dywaniku obok Chrisa.
- Harry wie ? - zapytała Dan, gdy piłyśmy ciepłą herbatę.
- Jeszcze nie, - odpowiedziałam
- Dzwoń do niego ! - powiedziała
- Jutro sam zobaczy. - odpowiedziałam 
- No tak. A i troszkę zmieniliśmy wam pokoje. - powiedziała
- Jak troszkę? - zapytałam
- No tak troszkę, Drzwi do pokoju Hazzy są zamurowane, a z twojego pokoju jest przejście, sypialnie macie u Hazzy, a u Ciebie taki jakby salon. - powiedziała.
- Dzięki.- powiedziałam uśmiechając się.
- Idziemy spać ? Późno już, a maluchy zasnęły. - powiedziała i ruszyłyśmy na górę. Wreszcie w domu. Brakowało mi tego, wzięłam do ręki moją gitarę i zaczęłam grać różne piosenki, potem wykąpałam się i poszłam spać.

_______________________
Jest next ;)
Tak jak chcecie będzie Happy End. 
A teraz macie trochę naszych przystojniaków. 
Ja nie mogę ! *_______* Widzicie jaki on boski ! Malik nie oddam cię ! <3

OMG !

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 27 ♥ " Please, Wake Up" ♥

Perspektywa Harry'ego:
Czas Pokaże, te słowa obijały się w mojej głowie. Tak strasznie martwiłem się o Emi. Jak spotkam tych.. tych.. tych facetów to ich pozabijam. Nikt, ale to nikt nie ma prawa krzywdzić Emily Melody Horan. Już ja o to zadbam. Dziś mamy wywiad, nie pójdę ! Zostanę, zostanę z Emily. Leży teraz na tej sali, nieprzytomna, blada. Tak bardzo bym chciał usłyszeć od niej te dwa słówka, które zawsze mówiła z taką czułością, miłością. W jej ustach Kocham Cię brzmiało tak cudownie. Ona jest moją osobistą odmianą Heroiny. sprawia, że każdego dnia chcę więcej, uzależnia. Złapałem ją za rękę, była taka zimna, drobna. Jeszcze na nikim nie zależało mi tak jak na tej szatynce. 
- Wiesz słońce, dziś mam wywiad, ale wolę zostać tutaj z Tobą. Ja wiem, że ty mnie słyszysz. - powiedziałem do swojej dziewczyny. Po chwili do sali wszedł Louis.
- Hazza, musimy iść na wywiad, ty też. - powiedział
- Nie chcę! chcę zostać tutaj, z nią ! - powiedziałem
- Ja wiem, że to dla ciebie trudne, ale jesteś gwiazdą, musisz iść. zrób to dla Ems, co by powiedziała gdyby wiedziała, że nie chcesz iść ? - zapytał.
- Ona wie ! Ona wszystko słyszy ! Ja to wiem ! To, że jest w śpiączce nie oznacza, że nie słyszy. - powiedziałem, a z moich oczu poleciały łzy, Loui przytulił mnie.
- Zaraz po wywiadzie przyjedziemy tu, wszyscy. - powiedział i wyszedł. Pocałowałem jeszcze Em w czoło i wyszedłem za przyjacielem. Podjechaliśmy pod studio w ciszy. Nialler siedział i smutnym wzrokiem spoglądał po twarzach wszystkich, po chwili spojrzał na mnie i gdy jego spojrzenie spotkało się z moim pełnym smutku, tęsknoty i przygnębienia spojrzeniem bez słowa wstał i przytulił mnie. On też cierpiał, jego młodsza siostra leży w śpiączce w szpitalu. Weszliśmy do studia ze spuszczoną głową podążałem obok Nialla, który szedł w takiej pozycji jak ja. 
- Witam wszystkich ! Dziś kolejny raz w naszym studiu gościmy One Direction ! Chłopcy właśnie wrócili z trasy koncertowej po Europie ! Są młodzi, zdolni i przystojni, przed państwem Liam, Zayn, Harry, Niall i Louis! - powiedziała ta głupia baba Caroline Flack a my weszliśmy i usiedliśmy na kanapie, cały czas słyszałem Hazza uśmiechnij się! Niall wymusił uśmiech i wytrwał w nim. A ja nie umiałem. 
- Powiedzcie mi jak było w trasie ? - zapytała
- Było naprawdę zabawnie, Kochamy naszych fanów, ale czasem są zabawni. - powiedział Zayn.
- A Liam, gratulujemy bliźniaków ! - powiedziała 
- Dziękuję. - odpowiedział Li uśmiechając się.
- a Niall, wczoraj widzieliśmy cię z pewną blondynką, to twoja dziewczyna ? - zapytała prowadząca pokazując zdjęcie na ekranie.
- To Alex, moja znajoma. - powiedział Irlandczyk.
- Harry, a ty co taki smutny dziś ? Kłótnia z Emily? Zdradziła cię ? - zapytała prowadząca.
- Moja siostra nie jest kurwą ! - powiedział Niall.
- Emily mnie nie zdradziła i nie pokłóciliśmy się. - powiedziałem
- To się uśmiechnij - powiedziała,, a ja wybuchłem.
- Moja dziewczyna leży w śpiączce w szpitalu a ja mam się uśmiechać ? Jeszcze czego ! Może od razu makarenę zatańczę !? - powiedziałem z sarkazmem, wszyscy zamarli, fani w studiu, prowadząca, ekipa, wszyscy patrzyli na mnie.
- No co się kurwa gapicie !? - dodałem i wybiegłem ze studia. Słyszałem tylko jak Niall wszystko wyjaśnia.Strumienie łez po raz kolejny dziś spływały po moich policzkach, biegłem przed siebie nie zważając na nic, miałem gdzieś to, że ludzie patrzą na mnie jak na debila. Po kilku minutach biegu stałem pod szpitalem. Wszedłem na odpowiednie piętro i wszedłem do sali Emi, ale tam siedział jakiś chłopak, mniej więcej w moim wieku. Usiadłem na krzesełku obok łóżka Ems.
- Ty jesteś jej chłopakiem tak ? - zapytał chłopak
- Tak. A ty to.. ? - również zapytałem.
- Jestem Michał, jej kuzyn. - powiedział i wbił wzrok w twarz szatynki, ja zrobiłem to co on. 
- Powiedz mi, jak to się stało? - zapytał, a mi znowu łzy poleciały po policzkach, teraz większość osób uznałaby mnie za mięczaka, który płacze co chwila, ale to co ja teraz czuję jest nie do opisania. to gorsze niż wbijanie noża w plecy. Po chwili odpowiedziałem.
- Emi poszła po Paszteta do rodziców naszej przyjaciółki, ale po drodze ją.... - tu załamał mi się głos, chłopak chyba zrozumiał, bo położył mi rękę na ramieniu, a w jego oczach można było odczytać złość. 
- Nie kończ. Zabije skurwiela ! - powiedział i wyszedł. Zostałem sam, zacząłem opowiadać Ems jak bardzo mi jej brakuje, jak ją kocham, po godzinie weszli chłopcy.
- Jak się trzymasz Hazza ? - zapytał Zayn
- Jak spotkam tych kolesi to im nogi z dupy powyrywam. - powiedziałem, wtedy wszedł Michał.
- Był ktoś na policji  ?? - zapytał widząc nas
- Ja byłem. - powiedział Liam. 
- To dobrze... - odpowiedział i podszedł do Nialla
- Żarłok powiedz mi, że ona wyzdrowieje. - powiedział błagalnie z zaszklonymi oczami, Niall milczał przez dłuższą chwilę, aż w końcu powiedział.
- Mam nadzieję. 
- Ona musi żyć ! Ona jeszcze nie raz krzyknie do mnie : Misiek kurwa nie przeklinaj, bo tak ci przypierdolę, że cię rodzona matka nie pozna i z walizkami z domu wypierdoli." - powiedział łapiąc Em za rękę.
- Żyj Emi, Żyj dla mnie, Nialla i tego lokatego. Masz dla kogo ! Rozumiesz ! - powiedział, a my patrzyliśmy na to, on był załamany, tak jak ja i Niall. 
-Michał, musimy dać radę, dla Emi. - powiedział Niall.
- Dla Emi. - powtórzył chłopak i wstał.
- Ja muszę iść, dziewczyny z bliźniakami same zostały. - powiedział Li i wyszedł.
- My też pójdziemy. - powiedział Zayn i ciągnąc Nialla za rękę wyszli. 
- Trzymaj się. - powiedział Lou i też wyszedł, znowu zostałem sam z Michałem
- idź odpocząć. - powiedziałem do chłopaka.
- Tobie bardziej się to przyda. Widziałeś jak ty wyglądasz ?- zapytał
- Ja zostaję ! Idź odpocząć. - powiedziałem a on wyszedł. Znowu zacząłem opowiadać Ems różne rzeczy.

_________________________

Przepraszam, że taki krótki, ale wiecie ostatnie dni w Londynie itp. Nie miałam czasu.
Koniec bloga się zbliża, więc powiedzcie mi jakie zakończenie chcecie Smutne czy Happy End ? 
Zostawiam to do wyboru dla was. 

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 26 ♥ " It's very serious." ♥


Perspektywa Emily:
Po filmie zaczęliśmy jak zwykle się wygłupiać, ale Emily Geniusz przypomniała sobie o Pasztecie. Zerwałam się z kanapy i ruszyłam do drzwi, ale Hazza złapał mnie za rękę.
- A gdzie to się moje słońce wybiera ? - zapytał
- Po paszteta. - powiedziałam i chciałam iść, ale mnie zatrzymał
- Hazzuś kocie puść. - powiedziałam
- Phii... Tak za darmo ? - zapytał zabawnie poruszając brwiami.
- Pierdol się Styles. - powiedziałam z uśmiechem
- Tylko z tobą. - odpowiedział uśmiechając się słodko.
- Koniec tego ! Hazza puść ją. - powiedział Li
- Dzięki Tato. - powiedziałam i wyszłam z domu. Szłam sobie ciemnymi uliczkami Londynu, droge oświetlało kilka latarni, a pod jedną z nich stało kilku napakowanych kolesi, nie powiem bo przestraszyłam się. No ale nie było odwrotu, musiałam przejść obok. 
- A co taka śliczna dziewczyna robi tutaj sama ? - zapytał jeden z nich zastawiając mi drogę, reszta zrobiła to samo. 
- Idzie ? - prychnęłam
- Uuuu... Coś mi się wydaje, że laska jest zbyt pewna siebie. - powiedział drugi
- Spieprzaj ! - powiedziałam i zaczęłam uciekać, no ale na marne bo po chwili poczułam jak dłonie któregoś z nich zaciskają się na mojej talii. Próbowałam się wyrwać, ale na marne krzyczeć nie mogłam, bo zatkali mi usta, pozostało mi jedno, zaczęłam płakać.
- Oj, ktoś tu chyba już nie jest taki hej do przodu. - zaśmiał się szyderczo koleś
- Zostawcie mnie. - powiedziałam błagalnie. 
- Teraz to my cię nauczymy szacunku do starszych. - powiedział i uderzył mnie w brzuch, skuliłam się i wtedy drugi złapał mnie za włosy i podniósł do góry.
- To teraz się zabawimy. - powiedział trzeci, wiedziałam co mają na myśli, tak cholernie się bałam. Dlaczego nikogo tu nie ma ! Zaczęłam sięponownie wyrywać, ale moje siły słabły z karzdym ich uderzeniem, po kilku minutach nie miałam już siły na nic, wszystko mnie bolało. upadłam na trawnik, bo z tego co zauwarzyłam przenieśliśmy się do parku, no tak, kawałek odbiegłam... Nie miałam siły się podnieść. Wtedy zaczął się najgorszy koszmar. Jeden z nich zerwał ze mnie koszulę, nie przepraszam on ją zdjął kulturalnie, spodenki też zniknęły, ale moja bielizna została zerwana w tępie natychmiastowym, zaczęli mnie całować wszędzie, brzydziło mnie to, płakałam, nie miałam siły nawet krzyczeć, z prawej ręki sączyła mi się stróżka krwi. Po wszystkim poprostu odeszli, a ja leżałam tam i płakałam, nie miałam siły się podnieść, po kilkunastu minutach wstałam, założyłam spodenki i koszulę, bo tylko to było całe i udałam siędo domu, całe ciało mnie bolało, krew z ręki dalej się sączyła, a ja szłam ulicami Londynu do domu. Stanęłam przed drzwiami i cała się trzęsąc nacisnęłam klamkę. Uderzyło we mnie przyjemne ciepło, łzy nadal lały się z moich oczu, przekroczyłam próg i wtedy pojawił się Hazza, widząc mnie tylko wytrzeszczył oczy.
- Ems kochanie co ci się stało ? - zapytał nadal w szoku.
- Bo... Bo oni... Oni.. mnie... - mówiłam płacząc, Hazza chyba zrozumiał, bo z jego twarzy można było wyczytać gniew i smutek. Przytulił mnie do siebie mocno, a ja syknęłam z bólu. 
- Przepraszam. Fanki ? - zapytał, a ja pokiwałam przecząco głową, wtedy on już na maksa zdenerwowany krzyknął.
- Liam jade z Ems do szpitala ! - i łapiąc kluczyli wyszedł ciągnąc mnie za rękę do samochodu.
- Skarbie, powiedz mi co sięstało ? - zapytał w drodze do szpitala. 
- No bo... oni mnie ... zgwałcili. - powiedziałam i wybuchłam płaczem. Hazza gwałtownie zachamował i popatrzył na mnie zszokowany.
- Kto ci to zrobił ?! Zabije skurwiela ! Zabije ! No kurwa zabije ! - zaczął powtarzać, a auta za nami zaczęły trąbić, no tak, stoimy na środku ulicy. 
- Hazza, jedź do szpitala. Słabo mi. - powiedziałam a co siędziało potem to tylko jedna wielka pustka, osunęłam sięna siedzeniu i potem jużtylko ciemność.

Perspektywa Harry' ego.
Gdy to usłyszałem to myślałem że zwariuje, moją Emi, moją słodką Emi ktoś zgwałcił, ona straciła przytomność, a ja spanikowany łamiąc wszystkie przepisy ruchu drogowego ruszyłem do szpitala, cały czas powtarzałem sobie w myślał " Wszystko będzie dobrze" Hamując przed budynkiem zacząłem jeszcze bardziej panikować, jeżeli jej się coś stanie to ja zabije i tych skurwieli i siebie, bo moje życie bez niej nie ma sensu. Wziąłem dziewczynę na ręce i poszedłem do szpitala. 
- Niech mi ktoś pomoże! - zacząłem krzyczeć 
- proszę poczekać . - powiedziała babka z recepcji, a ja tak się wkurwiłem, że zacząłem się jeszcze bardziej trząść.
- Moja dziewczyna tu kurwa umiera bo ją brutalnie pobito a pani mi karze czekać ? No chyba się pani w dupie poprzewracało ! Jak jej się coś stanie to ja was zniszczę ! - wydzierałem się na nią z Ems na rękach. 
- Proszę za mną .- powiedziała i poszliśmy do jakiegoś gabinetu, po chwili wpadł lekarz i kazał mi wszystko opowiedzieć, więc ja zrobiłem co mi kazał, potem musiałem wyjść. Wybrałem numer Liama.
- Hazza, czemu pojechaliście do szpitala ? - zapytał jak tylko odebrał.
- Ems... Ją.. Oni .. Oni ją zgwałcili i teraz leży nieprzytomna. - powiedziałem
- O kurwa ! Jak to !? - zapytał Liam, nie wiedziałem co odpowiedzieć, miałem wrażenie, że to moja wina, mogłem iść z nią po tego psa. Dlaczego ona ?! 
- Hazza jesteś tam ? 
- Tak. - powiedziałem cicho.
- ja nie mogę przyjechać, zadzwoń do Nialla, a Zayn już jedzie. - powiedział i się rozłączył, trzęsącymi się rękoma wybrałem numer irlandczyka.
- Hello Loczek. - zawołał wesoło do słuchawki.
- Niall, Ems jest w szpitalu. - powiedziałem drżącym głosem
- Że co kurwa !? - krzyknął do słuchawki.
- Przyjedź. - powiedziałem cicho.
- Jadę. - odpowiedział i się rozłączył, łzy poleciały mi z oczu i usiadłem na krzesełku, po chwili wyszedł lekarz.
- To bardzo poważne urazy. Czas pokaże. - powiedział a mój świat się zawalił.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 25 ♥ " It took a minute girl to steal my heart " ♥


Dwa miesiace pózniej z perspektywy Nialla:
Wlasnie wrócilismy do domu,przez ostatnie dwa miesiace musialem znosic fakt, ze moja siostra zamiast spac, to zabawia sie z Hazza po nocach. No ale ona ma na to czas ! To straszne uczucie woedziec, ze za sciana jest twoja mala siostrzyczka i do tego z twoim przyjacielem.No ale jak sa szczesliwi, to ja nawet wujkiem moge zostac,. Nie, albo to nie... Wszyscy wpadlismy do domu i zawalajac caly hol walizkami pobieglismy do salonu i rzucilismy sie na kanape, no ale oczywiscie nie udalo sieto Lou, który nadepnal na smoczek i sieprzewrócil ciagnac za soba loczka, a on upadl na stolik, który zlamal siepod ciezarem chlopaka. Z góry zbiegli Li i Dan z maluchami na rekach, a Emi wrecz rzucila sie na nich, zeby przywitac sie z czwórka domowników. 
- Hello ! Ale ja za wami tesknilam ! O Boze jak urosly ! A mówilam juz jak ja za wami tesknilam ? - mówila tak szybko, ze ledwo ja rozumialem. 
- Emi, my tez tesknilismy, i powiem ci, ze ten pokój wyglada swietnie. - powiedziala Dan
- Jaki pokój ? - zapytalem
- No dla maluchów. - powiedziala Ems 
- Aaaaaaaaaa !!!!!!!!!! Nie ma marchewek ! - krzyknal Louis z kuchni. 
- I zelków tez! - dodal Hazza, a Ems pobiegla do kuchni niczym torpeda. 
- NIEEEEEE ! - wykrzyknela cala trójka. 
- Debile. - powiedzialem do siebie. - Wychodze i nie wiem kiedy wróce. - powiedzialem i wyszedlem. Gdzie by tu isc? DO NADO"S !!!! Ta atmosfera w domu jest taka dobijajaca... Wszyscy maja kogos, kto ich kocha a ja ? A ja taki wyrzutek ! Nikogo nie obchodze... Nie no, moze przesadzilem, ale brakuje mi kogos, z kim móglbym gadac caly dzien, wychodzic na romantyczne kolacje i przytulac... Ale mi sie wzielo na przemyslenia... Horan ogarnij sie! Wszedlem do mojej ulubionej knajpki i usiadlem w rogu, po chwili podszedl do mnie Mark, kelner.
- No no no. kogo moje oczy widza. To przeciez Niall Horan we wlasnej osobie. - powiedzial z usmiechem
- Czesc Mark. - powiedzialem.
- Co zamawiasz ? To co zawsze ? - zapytal
- Tak. - odpowiedzialem, a chlopak zniknal w kuchni. Gdy tak sobie grzecznie czekalem na moje zamówienie poczulem cos zimnego na mojej koszulce, otworzylem oczy i zobaczylem aniola... O Boze umarlem ! Nie ! Ja chce zyc, no ale jak wszystkie anioly tak wygladaja, to moge nawet umierac... 
- Jejku, ja przepraszam. - odezwala sie blondynka, tym samym wyrywajac mnie z zamyslenia.
- Nic sie nie stalo. - odpowiedzialem z usmiechem
- No ale przeciez twoja koszulka. - powiedziala
- Spokojnie, to tylko koszulka. - powiedzialem.
- Szef mnie zabije. - powiedziala zalamana.
- Ej, spokojnie, nic mu nie powiem. - powiedzialem 
- On widzi. A to byla moja ostatnia szansa. - powiedziala
- ALEX DO MNIE ! - krzyknal starszy mezczyzna
- Jeszcze raz przepraszam. - powiedziala i odeszla. Wpatrywalem sie w nia caly czas, odeszla z tym facetem dalej, widzialem tylko jak on strasznie gestykulowal i pewnie krzyczal a ona stala ze spuszczona glowa, po chwili wybiegla z lokalu, nie myslac wiele zrobilem to samo, zobaczylem ja w parku po drugiej stronie ulicy, siedziala na lawce i plakala. Podszedlem i usiadlem obok. 
- Wywalil cie ? - zapytalem 
- T- Tak. - powiedziala
- Przykro mi. - powiedzialem 
- To nie twoja wina. - powiedziala. - I Jeszcze raz przepraszam za ta koszulke. - powiedziala 
- Daj juz spokój, nic mi nie jest, a I tak Ems wyrzucilaby mi ta koszulke. - powiedzialem a ona popatrzyla na mnie pytajaco. - Moja siostra. - dodalem
- Aaaa... A ja cie chyba znam. Ale nie wiem. - powiedziala uwaznie mi sie przygladajac. zasmialem sie tylko. 
- Niall Horan. - powiedzialem wyciagajac reke w strone blondynki.
- Alexandra White - powiedziala i odwzajemnila gest. 
- To moze pójdziemy na jakas kawke ? Tak w ramach przeprosin. - powiedzialem usmiechajac sie
- Pewnie, ale ty w takiej koszulce pójdziesz ? - zapytala równiez sie usmiechajac
- Ups... tego nie przemyslalem, to moze najpierw wpadniemy do mnie, przebiore sie i pójdziemy, to blisko. - powiedzialem 
- No dobra. - powiedziala i ruszylismy, cala droge smialismy sie i opowiadalismy sobie rózne historie z naszego zycia. 
- To tutaj. A teraz uwazaj i sluchaj, - powiedzialem usmiechajac sie. - Wchodzisz na wlasna odpowiedzialnosc, za uszkodzenia zdrowotne i psychiczne nie odpowiadamy. - wyglosilem standardowa formulke Emily, a Alex sie tylko zasmiala. Otworzylem drzwi i weszlismy.
- Nialler slonce to ty ?! - krzyknela Emi z salonu
- Czuje sie zazdrosny. - powiedzial Hazza 
- Oj kocie. - westchnela Em
- Tak to ja, Poznajcie Alex, Alex poznaj Emily, Harry'ego, Zayna, Liama, Daniell, Lizzy, Chrisa. - powiedzialem pokazujac na kazdego.
- Hej. - powiedziala dziewczyna
- Hejka ! - powiedzieli równo wszyscy.
- Gdzie Lou i Els ? - zapytalem
- Ehmmm... U Lou w pokoju. - powiedziala Em krzywiac sie. 
- To ja ide sie przebrac, a wy zajmijcie sie Alex. - powiedzialem i  poszedlem do siebie.

Perspektywa Emily:
Nialler przyprowadził do nas jakas blondynkę, wydaje sie spoko. Ja ja kojarze, ale nie wiem skąd.
- No wiec Alex powiedz nam jak sie poznaliście ? - zapytal Hazza 
- Wylałam na niego cole. - powiedziała 
- To takie romantyczne. - powiedziałam usmiechajac sie.
- To jest romantyczne ? Ja ci pokażę, co jest romantyczne. - powiedział Hazza poważnie
- Oj kocie, Alex, przypominasz mi kogoś. -powiedziałam
- Hehe, odniosłam to samo wrażenie. - powiedziała
- Czekaj.... WIEM ! Znasz takiego człowieka jak Nathan Smith ? - zapytalam 
- No pewnie, on z tego co wiem to jest z jakąś Emily.. Ale zaraz, ty jesteś Emily ! - powiedziała
- Już nie jesteśmy razem, ale nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś się spotkamy. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Ej, sorki za tamto. - powiedziała zawstydzona
- Stare czasy, ale fajnie było co ? - zaśmiałam się przypominając wszystko.
- Fajnie ? Było zajebiście, te ogniska, domówki... Marzenie. - powiedziała
- No nie ? Tu nie ma takich imprez. -powiedziałam
- Nom, a ten twój kuzyn, Ahhh...  Słodziak. Ale brata też masz fajnego. - powiedziała 
- Wiem. - odpowiedziałam i z góry zbiegł Niall
- Możemy iść. - powiedział i razem z Alex wyszli, a my zaczęliśmy oglądać film.



______________________________________

Hej. Sorki za polskie znaki, ale nie wszystkie wczytało ;(
Mam nadzieję, że dacie radę. 
Rozdział dedykowany Alex mojej kuzynce która pożyczyła mi lapka żebym mogła napisać. ;)
I LOVE YOU ALEX ;**
Powiem wam, że Londyn jest boski ! ;)

A tu nowa bohaterka:

Alexandra White:

niedziela, 5 sierpnia 2012

Sorry ;(

Przepraszam ! 

Nastepny rozdzial dodam za jakies 3-4 dni, bo aktualnie jestem w Londynie i nie mam dostepu do polskich znakow, a bez tego zle mi sie pisze, a wam czyta. 

Powiem wam tylko, ze teraz bedzie wiecej Nialla. 

I Love You ;*

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 24 ♥ " Babies " ♥

Pogadaliśmy jeszcze trochę, gdy nagle Dan krzyknęła.
- O boże !
- Dan, co ci się stało ? - zapytała z przejęciem Ams
- Wody mi odeszły ! Ja tu rodzę ! - wrzasnęła, a my zamarłyśmy, dopiero krzyk Nathana nam pomógł.
- Dziewczyny kurwa musicie jechać z nią do szpitala !
- Pa Nat. - powiedziałam i zamknęłam lapka. - El, ty i Amy jedziecie do hotelu po rzeczy Dans, a ja lecę po Liama. - powiedziałam i rozbiegłyśmy się, miałam gdzieś to, że właśnie śpiewają What Makes You Beautiful, wbiegłam na scenę nie słuchając Paula, nie powiem, zrobiłam sensację, Chłopcy byli zszokowani, a ja podbiegłam do Liama i łapiąc go za rękę ciągnęłam za kulisy, Dans rodzi ! - krzyknęłam do chłopaka, momentalnie wszyscy ucichli, a Li zbladł.
- Teraz ?! - wrzasnął
- Nie kurwa jutro ! Jedziemy do szpitala ! Oni dadzą radę bez ciebie. - powiedziałam i wybiegliśmy za kulisy, dobrze, że zdałam na prawko, bo Liam nie dał rady prowadzić.
- Dan oddychaj, wszystko będzie dobrze. - powtarzał po raz setny Liam
- Kochanie, ja nie umieram tylko rodzę ! - powiedziała Dan już zirytowana zachowaniem Payne'a
- Jesteśmy ! - powiedziałam parkując z zabronionym miejscu, ale to jest usprawiedliwione, bo przecież nie będziemy iść z parkingu, bo to za daleko. Daniell zabrali na porodówkę, Liam zaczął chodzić w kółko i powtarzać " Ja pierdolę! Ja pierdolę! "
- Emily, co z trasą ? z zespołem ? Z pokojem dla maluchów ?! - wrzasnął siadając obo.
- Traę dokończą bez was, Zespół będzie dalej zespołem a pokój dla bąblów gotowy, razem z Nathanem zrobiliśmy. - powiedziałam uśmiechając się do niego, on tylko mnie przytulił, po chwili przyszły dziewczyny z rzeczami Daniell a po dwóch godzinach chłopaki.
- Który z panów jest ojcem? - zapytał po kilku godzinach lekarz wychodząc, Liam zerwał się z krzesła.
- Gratuluję śliczne bliźniaki. Chłopiec waży 2841g. a dziewczynka 2987g - dodał i uścisnął rękę chłopakowi
- Mogę wejść? - zpapytał.
- Zaraz przewieziemy panią Peazer do sali i wtedy będzie mógł pan ją zobaczyć. - powiedział lekarz i odszedł, Liam zaczął wszystkich przytulać a my mu gratulowaliśmy.

Perspektywa Liama:
Jestem ojcem ! jestem ojcem ! O boże ja jestem ojcem ! Tak się cieszę, zadzwoniłem do mamy.
- Jestem ojcem ! - krzyknąlem do słuchawki
- Już urodziła ? Jak wyglądają ? Ile ważą? - moja mama zasypała mnie pytaniami
- Tak, już urodziła, nie wiem jak wyglądają, bo jeszcze nie widziałem, Chris waży 2,8kg, a Lizzy 2,9 kg
- Gratuluję. - powiedziała
- Mamo, kończę i idę do Daniell. papa - powiedziałem
- Papa synku. - powiedziała moja rozdzicielka i się rozłączyła.
Wszedłem do sali Dan, i zobaczyłem moją narzeczoną, jakąś pielęgniarkę i moje dwa maleństwa.
- Hej słońce. - powiedziałem i pocałowałem Daniell w czoło.
- Chris to twój tatuś. - powiedziałą dziewczyna do mojego synka.
- A oto pana córeczka, może pan potrzymać. - powiedziała pielęgniarka i podała mi małą.
- Lizzy, ciocia Emily zrobiła wam pokój. - powiediałem do małej. - Może pani zawołać Emily Horan i Harry'ego Styles'a ? - zapytałem kobiety, a ona yszła, po chwili usłyszeliśmy krzyk na korytarzu.
- Emily Horan i Harry Styles ! Sala 495 ! - po jej krzykach do sali wpadła Em i Hazza.
- Ale słodkie ! Boże jak ja kocham takie bąble. - powiedziała Emi podchodząc do Dan
- Nasz bobas będzie ładniejszy. - zaśmiał się Harry
- Tsaa. - powiedziala Emi. - Chyba że będzie miał twój charakter. - dodała cicho, tak, że Harry nie usłyszał.
- Poprosiłem was tutaj, aby. - zacząłem, ale Dan mi przerwała
- Chcecie być chrzestnymi Lizzy ? - zapytała a dwójka tu obecna uśmiechnęła się szeroko.
- Będzie miała najlepszych chrzestnych pod słońcem. - powiedział dumnie Hazza
- A kto Chrisa ? - zapytała Ems
- Myśleliśmy o Zaynie i Ams. - powiedziałem
- Spoko. My spadamy, bo trzeba się spakować. Trzymajcie się. Papa. - powiedział Hazza i wyszli,

Perspektywa Emily:
Razem z Hazzą wróciliśmy do hotelu, najpierw spakowaliśmy jego rzeczy i zabraliśmy do mojego pokoju, a potem zabraliśmy się za moje. No ale tuż po przekroczeniu progu ja poszłam do łazienki, a Hazza zaczął bawić się pilotem.Gdy wróciłam po kąpieli było już około 22. Hazza uśmiechał się chytrze.
- Hmm? - uniosłam pytająco brwi.
- Do twarzy ci w tym ręczniku. - powiedział i uśmiechnął się szeroko.
- Nie wzięłam piżamy. - powiedziałam i pochyliłam się nad walizką, w celu wyciągnięcia czegoś, co nadawałoby się do spania.
- Ale mi podoba się ten strój. - zamruczał mi do ucha Harry przyciągając do siebie, w odpowiedzi przygryzłam dolną wargę, Hazza uśmiechnął się i pocałował mnie namiętnie. Zarzuciłam mu ręce na szyje, a on przysunął mnie do siebie tak, że nasze ciała stykały się w każdym możliwym miejscu. Powoli zaczęliśmy przesuwać się w stronę łóżka.
- Jesteś pewna ? - zapytał niepewnie, w odpowiedzi pocałowałam go namiętnie i zrzuciłam z niego marynarkę, szatyn zaczął obsypywać pocałunkami moją szyję i dekold, po chwili znów wrócił do całowania mnie w usta, ja powoli odpinałam mu koszulę, gdy już i ta część stroju Hazzy leżała na podłodze rozległo się pukanie do drzwi. Oderwaliśmy się od siebie, Hazza pozbierał ciuchy a ja łapiąc pierwsze lepsze szorty i top z walizki weszłam do łazienki.

Perspektywa Harry'ego
No nie ! Tylko nie teraz ! W takim momencie, przecież było tak fajnie... Grr... Otworzyłem drzwi od pokoju i ukazał mi się nikt inny jak Niall. Tylko jego tu brakowało.
- O Harry co ty tu... - urwał w połowie widząc że jestem bez koszuli.
- Cześć Niall, mi też miło cię widzieć. - powiedziałem i wpuściłem go do środka
- Jest Ems ? - zapytał
- Jestem ! - krzyknęła z łazienki szatynka
- Możesz mi powiedzieć co robiłes z moją siostrą ? - zapytał blondyn zabijając mnie wzrokiem
- Mam już 18 lat ! mogę robić co mi się podoba ! - krzyknęła z łazienki Emi
- Ale dwójka bobasów nam wystarczy ! - powiedział irlandczyk, a Ems wyszła z łazienki i siadając na łóżku popatrzyła na brata.
- Niall, czy ty uważasz, że jestem aż tak nieodpowiedzialna ? Kocham takie małe bobasy, ale nie chcę dziecka teraz. - powiedziała patrząc w oczy chłopakowi
- Mieliście gumki. - powiedział Niall, a Ems uderzyła się otwartą ręką w czoło.
- Idiota. - skomentowała i wyszła z pokoju mówiąc że jest głodna i idzie do KFC.
- Hazza, już raz ją zraniłeś, jak zrobisz to po raz drugi to radzę ci zniknać z naszego życia. - powiedział i udał się do wyjścia. - Pamiętaj, że to moja mała siostrzyczka. - dodał i wyszedł.
- Już nigdy jej nie zranię. - powiedziałem do siebie. Po 15 minutach wróciła Emi i uśmiechnięta zniknęła w łazience, gdy wyszła ja wszedłem i wziąłem szybki prysznic, a następnie ułożyłem się obok mojej dziewczyny i wtuleni w siebie zasnęliśmy.



_________________
Hejka ;*
Tu macie nowy rozdział.
Według mnie jest beznadziejny ;( 
Komentujcie ;)


PS.: A co do końca bloga, to nie jestem jeszcze do końca pewna czy będę pisać dalej. 


Mwahh <3